14 marca 2015

Nie jestem sama..

Zawsze wydawało mi się, że moje życie jest proste. Zdrowe dzieci, mało zmartwień, dużo śmiechu na co dzień. Żyliśmy co prawda bez jakiejś finansowej nadwyżki, ba - nie zawsze starczało do pierwszego i chętnie korzystaliśmy z debetu... Ale nikt nigdy głodny nie chodził, starczało na drobne przyjemności, może nie wszystkie - ale może dlatego tym bardziej cieszyły?



Gdy człowiek zostaje odcięty od poczucia, że jest bezpieczny zaczynają drżeć ręce, drży głos. Trzeba się uśmiechać, bo ludzie mają większe problemy, trzeba pokazać sobie i dzieciom, że w życiu zdarzają sie chwile, gdy jest po prostu trudniej. Ale przecież zawsze po burzy wychodzi słońce, prawda?

K. zawsze pracował fizycznie, dużo było zleceń z dnia na dzień, i cieszyły te wciąż przybywające drobne, które po podliczeniu okazywały się kwotą wystarczającą na spokojną codzienność. Dlatego, w dniu wypadku K. wiedziałam, że będzie trudno. Finansowo - to też, ale przede wszystkim trudne będzie dla niego poczucie bezsilności. Bo teraz trzeba przez jakiś czas nie poruszać ręką, nie przeciążać, a póki co modlić się, by obeszło się bez operacji...

A mimo wszystko w sercu, nad panoszącym się strachem i złością, panuje jednak spokój i pewność, że nie jesteśmy sami. Rodzina. Wielkie słowo. Ludzie, dla których jesteśmy ważni. Którzy, prócz zwykłej ludzkiej pomocy, okazują ogromne serce, i starają się, by nikt z nas nie odczuł tego wszystkiego jeszcze bardziej. 

W takich chwilach zastanawiam się, co muszą czuć osoby samotne. Na co dzień, ale też w sytuacjach zwątpienia. Samotność to taka straszna trwoga. 

Boże dzięki Ci za wszystkich bliskich naszemu sercu, za ich śmianie się ze mną, i wspólne płakanie. Za to, że przy nich nie muszę udawać, że mogę mieć dosyć czasami. Daj nam Boże siłę na ten czas. I zdrowie dla K. By i w jego sercu znów zagościł spokój. By mógł nosić nasze radości na rękach, chichotać z nimi łaskocząc ich stopy. Wiosna za progiem. Oby i dla nas była radością.. czy będzie?

2 komentarze:

Mama w Dużym Domu pisze...

Moniko, jak bardzo ci współczuję! Będę o was pamiętać na modlitwie, obiecuję! My też od jakiegoś czasu mamy bardzo pod górkę...Mocno cię ściskam!

Monika Mróz pisze...

Dziękuję kochana, na szczęście z każdym dniem jest lepiej.. Wszystkiego dobrego!